piątek, 3 stycznia 2014

śniadanie

Lena, jeszcze w świątecznym wydaniu :)
nie wykazałam się w tym roku wigilijnie. chciałam dużo więcej zrobić, ale zabrakło mi czasu. wszystko było robione na wariata, jak zwykle u nas. dlatego wczoraj w nocy postanowiłam spełnić się w kuchni i upiekłam czterdzieści rogalików.


ciasto drożdżowe potrzebuje uwagi i poświęcenia. trzeba je długo wyrabiać, trzymać w cieple, dać mu czas żeby wyrosło. w zamian za to wyciągamy z piekarnika fantastyczne wypieki.
do tego postanowiłam zrobić twarożek ze świeżego mleka. również wyszedł wspaniały i pachnący.


wszystko trwało bardzo długo. piekłam do 2.00 w nocy. Marcin się wściekał, że zapachy nie dają mu zasnąć, a nie pozwalam mu zjeść.


dziś rano na śniadanie wjechały rogaliki z twarożkiem, miodem, dżemorem i gorącą herbatką. mmm..... palce lizać. dodam jedynie nieskromnie, że dżemor robiłam sama i miodek również. doszliśmy  wspólnie z Marcinem do wniosku, że życie jest całkiem kolorowe, a sprawianie sobie drobnych przyjemności pod postacią swojskiego śniadania dodaje mu jeszcze więcej barw.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

napisz nam, co o tym myślisz...

to może być interesujące