spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające.
pisałam kilka dni wcześniej o moim problemie z zębem nr "8", ale doszłam do wniosku, że powinnam opisać to bardziej dokładnie.
zanim trafiłam do lekarza który podjął się tego "wyzwania" i wyrwał mi zęba, minęłam kilku "specjalistów" wcześniej. nie będę podawała nazwisk, bo nie o to w tym chodzi, na pewno do nich już nie trafię.
tylko tak głośno się zastanawiam, czy mieli prawo mi odmówić. twierdzili, że nie mają specjalistycznych narzędzi, albo wymyślali inne głupoty. a wszystko to w momencie, kiedy uprzedzałam, że jestem chora.
to, że "przyjaciele", czy znajomi omijają mnie szerokim łukiem, bojąc się konfrontacji ze mną, to już przebolałam. już się z tym pogodziłam.
wszystko było ok, kiedy byłam w Łodzi, praktycznie zawsze dyspozycyjna, wysłuchująca kto kogo zdradził i z kim, współczująca dla pozostawionych przez współmałżonków, wspierająca dobrym słowem w momencie kryzysu, czy zwykłego dołu. kiedy nas spotkało nieszczęście i świat się zawalił, "przyjaciele" przestali istnieć :) to żadni "przyjaciele" i tyle. zwłaszcza, że nie można się ode mnie niczym zarazić, ale lekarze chyba powinni być bardziej wyedukowani.
i wreszcie trafiłam do lekarza, chirurga - stomatologa, dla którego przeprowadzenie tej "skomplikowanej operacji" trwającej dosłownie 10 minut, jaką było usunięcie zęba nie było problemem. ale zanim go znalazłam, wycierpiałam się mocno, bo nie wolno mi brać żadnych leków przeciwbólowych. nawet jeśli zostałam przyjęta z litości, to chciałabym móc powiedzieć o tym lekarzu w wiadomościach wieczornych, że ktoś taki istnieje i że dobrze, że tak jest. a ja włączam wiadomości i słyszę kto kogo zamordował, jaką i gdzie bombę podłożył, ile osób zginęło i gdzie jakaś mamuśka znowu zamordowała swoje dziecko. a Tymon pozostawia jeden i ten sam komentarz : "mamo, znowu ten horror oglądasz?"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...
a to Polska właśnie...składkę(haracz) na nfz płać obowiązkowo i nie licz na cokolwiek.przecież marmury i limuzyny prezesów kosztują i na leczenie nic nie zostaje.zawsze byłem złośliwy i teraz też będę.będę żył możliwie długo niech się ze mną męczą!życzę dużo zdrowia i optymizmu.paweł z blizną
OdpowiedzUsuń:) witam serdecznie, bardzo mi miło, że Pan zagląda na bloga, że czyta i że tak wiernie nam Pan kibicuje. serdecznie pozdrawiam i ściskam gorąco Pana żonę :) obojgu Wam również życzę dużo zdrowia i pysznych śniadań z naszą kawką ;)
UsuńAga głowa do góry :) a i lepiej, że żadej konował tego zęba nie rwał..... no i Tymon ma rację- koszmarom z wiadomości precz!!!!! Wprowadziliśmy w domu bezwzględny zakaz oglądania wiadomości, "Uwag" i innych podobnych, nie ma też u nas już żadnych gazet- świadomie pozbyliśmy się 'kroplówkowego' zdołowania na rzecz błogiego niedoinformowania. Kiedyś przeczytałam takie zdanie: " Nie oglądając i nie czytając tzw informacji nie tracisz niczego, a zyskujesz spokój. Jeśli świat się będzie miał skończyć to i tak ktoś Ci o tym powie". No i tak się tym przejęłam, że spróbowałam, a teraz wszystkim polecam. Jedyny minus całej sytuacji to brak papieru na podpałkę do kominka. No i na tym koniec mego wywodu :) Całusy. Pa pa
OdpowiedzUsuńWitaj Kasiu!!! bardzo mi miło, że Ty również zaglądasz tu czasami. a pomysł błogiej niewiedzy bardzo mi się podoba :) muszę tylko przekonać do tego Grubego, a chyba łatwo nie będzie. pozdrawiam Was wszystkich gorąco.
Usuń