i tym sposobem dotarliśmy do ósmego stycznia. czas bez papierosa ciągnie się jak flaki. z olejem zresztą. kłócimy się potwornie. powietrze stało się gęste tak, że można by je kroić nożem. tłumaczymy sobie, że to brak nikotyny, ale zaczynam powątpiewać.
i do tego rozwaliła nam się lodówka. bo przecież mało mamy problemów. na razie nie kupimy nowej, bo nie ma za co, ale korzystamy z małej.
głowa do góry. dopóki mamy siłę, nie przestaniemy walczyć!!!
środa, 8 stycznia 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
napisz nam, co o tym myślisz...