niedziela, 16 lutego 2014

na smutno...

słabnę. marazm wgryza się w moją głowę. mam coraz mniej sił. jeśli coś nie drgnie w moim życiu to oszaleję. czekam na jakiś cud. na grom z jasnego nieba. na olśnienie. na dzień w którym powiem "nareszcie, moje życie się odmieniło"
chce mi się płakać. krzyczeć.
mam w sobie mnóstwo złości. do całego świata, do bliskich, do dalszych...
i pełno we mnie miłości. i tak się miotam. i w głowie mi się miesza. i raz jest yin, a za chwilę yang. jak długo jeszcze? jak długo dam radę? a może pora się wycofać? poddać?

3 komentarze:

  1. dedykuję Pani wiersz E Stachury czy warto.i słowa J.Kowalczyk :zdechnę,albo wygram.pzb

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kowalczyk ma w sobie taką siłę, jakiej mógłby niejeden pozazdrościć. ja odpadam. poza tym moja walka trwa już kilka lat, a Kowalczyk zdaje mi się biegła dziesięć kilometrów. ;)

      Usuń
  2. ale miło mi, że znowu Pan o mnie pamięta. serdecznie pozdrawiam.
    aha, palarnia wysprzątana. dziękuję za pomoc ;)))

    OdpowiedzUsuń

napisz nam, co o tym myślisz...

to może być interesujące