środa, 26 lutego 2014

WIOSNA

dzień upłynął pod znakiem wielkich porządków. uwielbiam słońce i uwielbiam ciepło. nareszcie. przyszła już chyba na dobre, rozpuściła resztki śniegu i lodu na stawie - wiosna. i choć to jeszcze luty, to bardzo dobrze, że już z nami jest bo wreszcie mi się chce. i pewnie nie tylko mnie.
dziś przegrabiłam trawniczki, "przewietrzyłam" dom i padłam. zmęczenie wzięło górę. myślałam, że mogę więcej, ale niestety choroba w takich sytuacjach się odzywa i każe zwolnić. przełożyłam więc resztę na jutro, jeśli oczywiście wstanę.
a jutro tłusty czwartek, dlatego już dziś zapraszam wszystkich na moje filcowe pączki ...
... i ciasteczka ;)

piątek, 21 lutego 2014

kolejne narodziny ;)

co prawda to jeszcze nie koniec, ale już niebawem będzie gotowy, nowy Ouik. tym razem filcowany.
jest dziewczynką i Lena jeszcze nie nadała jej imienia. ale to kwestia czasu. póki co trwają prace.
poza tym zostałam obsypana nasionami i już mnie nosi, żeby zacząć prace ziemne ;) na jutro też mam już plan, ale o tym jutro :)

czwartek, 20 lutego 2014

...

i urodził się dziś. dostał na imię Wesołek, ze względu na swój uśmiech. powstał na poprawę humoru, mam nadzieję, że nie tylko mojego.
dzień zapowiada się twórczo, więc pewnie jakiś miś jeszcze dzisiaj powstanie. zobaczymy. pogoda nie zachęca mnie do ogródka, więc razem z Lusią będziemy się realizować w domu. chociaż najchętniej przykryłabym się kołdrą i zasnęła. wyłączyła się całkowicie z życia by móc obudzić się w innej rzeczywistości. ale nie da rady.
dziś w nocy dostałam maila od osoby, która zawsze ma dla mnie rozwiązanie. to niesamowite jak kilka ciepłych słów, może zmienić nastrój i myślenie. jak może sprawić, że patrzymy na swoje życie z innej perspektywy, pod innym kontem. co prawda daleko mi do ideału, ale chyba zrozumiałam, że wszystko co dzieje się wokół mnie ma jakiś sens. że tą drogą muszę iść i mocno wierzyć.
mail wycisnął mi z oczu łzy. chyba mam za dużo wody w organizmie ;) ale może właśnie to było mi potrzebne?
dziękuję!


środa, 19 lutego 2014

Pierwszy i Zakochany ;)

kiedy nie ma słońca, nie ma co wystawiać nosa poza dom. trzeba znaleźć zajęcia w domu. a to nie problem. zawsze jest coś do zrobienia. sprzątanie, zmywanie, gotowanie... a kiedy w domu mieszkają dzieci, pojawiają się też pomysły w ich małych główkach. w łepetynie mojej Lusi mieszkają Quiki. to ona podpowiada mi zawsze jak ma wyglądać kolejny. i dziś powstał Zakochany, wywołując zachwyt w oczach mojego najwierniejszego kibica :)
Zakochany  
wspólne zdjęcie Pierwszy i Zakochany
a jeśli jutro zabraknie słońca, pojawi się w zamian kolejny Quik ;)

wtorek, 18 lutego 2014

quik

pierwszy etap Quika
etap kolejny...
gotowy Quik :)
dziś powstał Quik. Lena jest w nim poważnie zakochana. Quik jest mięciutki i pożera złe sny. warto mieć go blisko obok poduchy, żeby żaden koszmar nocny nam nie przeszkadzał ;)
a u mnie bez zmian. nawet quik nie był w stanie mnie rozweselić. jutro znowu zrobię podejście do ogródka. pogoda piękna, zachęcająca, a przy okazji zrobię coś pożytecznego. 

niedziela, 16 lutego 2014

E. Stachura "czy warto"


zwalić by można się z nóg
co rusz,
co krok.

co noc,
to szloch
i rozpacz.

ale czy warto?
może nie warto?
chyba nie warto...
raczej nie warto.
nie, nie - nie warto.

zginąć by można jak nic:
do żył
jest nóż.

lub w dół
na bruk
z wysoka.

ale czy warto?
może nie warto?
chyba nie warto...
nie, nie - nie warto.

jechać by można do miast
lub w las
na błoń.

na koń
i goń
nieboskłon.

ale czy warto?
może nie warto?
ech, chyba warto...
tak, tak - warto.
bardzo to warto.
o, tak - to warto.
jeszcze jak warto!

dziękuję!

na smutno...

słabnę. marazm wgryza się w moją głowę. mam coraz mniej sił. jeśli coś nie drgnie w moim życiu to oszaleję. czekam na jakiś cud. na grom z jasnego nieba. na olśnienie. na dzień w którym powiem "nareszcie, moje życie się odmieniło"
chce mi się płakać. krzyczeć.
mam w sobie mnóstwo złości. do całego świata, do bliskich, do dalszych...
i pełno we mnie miłości. i tak się miotam. i w głowie mi się miesza. i raz jest yin, a za chwilę yang. jak długo jeszcze? jak długo dam radę? a może pora się wycofać? poddać?

niedziela, 9 lutego 2014

słonecznie

poniosło mnie dziś do ogródka. przesadziłam. ziemia zamarznięta, nie dało się nic zrobić. słońce świeciło jakby co najmniej wiosna nadeszła, i  to mnie zmyliło ;) poprzestałam na zrobieniu planów i zakończyłam dzień robiąc porządki w domu. powstała również nowa broszka
Tęcza jest tutaj
i tak się zastanawiam, kiedy w moim życiu pojawi się kolorowa tęcza. bardzo sobie tego życzę.

sobota, 8 lutego 2014

muffinki


zapraszam tu

i takie są skutki siedzenia w domu samemu. Grubcio wyjechał, dzieci w szkole, ja z Lenką w domu. ona w swojej małej kuchni gotowała dla lalek słodkości, a ja "piekłam" muffinki. w ten sposób powstał obrazek.
wraz z wiosną wracam na ziemie. w głowie zaczynają rodzić się pomysły. tylko żeby na wszystko wystarczyło mi życia. chciałabym zrealizować wszystkie i wiem że mam na to siły. a skoro są już pomysły i chęci to pora je realizować.
brakuje mi tylko jednego. spokoju. świadomości, że damy radę i wyjdziemy z tego ogromnego dołu. że staniemy na nogi, że nic złego nas już nie spotka. że nad nami wreszcie pojawi się tęcza!!!
wtedy będę w pełni szczęśliwa. chyba już na to czas.

środa, 5 lutego 2014

walentynkowa promocja

ze względu na zbliżające się WALENTYNKI przygotowaliśmy dla Was małą niespodziankę. każdy kto dnia 14. II. 2014  złoży w naszym sklepie zamówienie na dowolny asortyment, nie zapłaci za przesyłkę. tylko w tym dniu zapłacicie tylko za zamówiony towar. zapraszamy serdecznie do skorzystania z promocji!!!
zamówienie 14.II. - wysyłka gratis

nie tak miało być :(

kolejny wiosenny dzień, a my w samochodzie. musieliśmy pojechać do Łodzi co bardzo nas wkurzyło, bo zarówno ja jak i Marci nie cierpimy wyjeżdżać do tego paskudnego miasta. wprowadza nas w smutny nastrój, przywołuje złe wspomnienia...
chce mi się strasznie płakać, jak tylko przekraczam granice miasta, a po prawej stronie mija mnie zielony znak z napisem Łódź. tu następuje wielki dół.
a dzisiejszy dzień spędziliśmy calutki w mieście. śmierdzącym, paskudnym, głośnym, niebezpiecznym mieście. wróciliśmy wypluci i zmęczeni.

dlatego nic już dziś twórczego nie zrobię. postanowiłam opisać tylko w kilku słowach dzisiejszy dzień i kładę się spać. muszę wymazać to z pamięci.
dobranoc!!!

poniedziałek, 3 lutego 2014

czy to już wiosna?

ćwierkają ptaki, świeci słońce i pachnie powietrze. wygląda jak wiosna. cudownie!!! czuję, jak "kiełkują" we mnie chęci. jak znowu po prostu mi się chce. i oby nic się nie zmieniło.  zima trwała krótko, ale i tak mam jej już dosyć. nie widzę żadnych pozytywów podczas siarczystego mrozu, zasp śniegu, ślizgawicy i często niemożności poruszania się w zwyczajny sposób. co innego wiosna, lato... świeci słońce, jest ciepło, powietrze jest przyjemne i jakoś tak chęci więcej. i tak powinno być zawsze.
jednym słowem pięknie rozpoczęty tydzień!
do pracy!!!
właśnie przyszła paczuszka, na którą czekałam z utęsknieniem. w głowie pomysły, dlatego wieczorem zasiądę w pracowni i coś fajnego stworzę. pewnie jutro zamieszczę zdjęcia. zapraszam

niedziela, 2 lutego 2014

po latach

w sobotę, 1.II.,po wielu latach, spotkałam się z koleżankami z podstawówki. na spotkanie przyszłyśmy w piątkę.było... niesamowicie. nie widzieć się ponad dwadzieścia lat i nagle, w sobotni wieczór, tak zwyczajnie usiąść przy wspólnym stole, drinku i wspominać lata szkoły, opowiadać co się przez te wszystkie lata robiło, do czego doszło, pochwalić się dziećmi.... na prawdę niesamowite emocje. to jak bardzo się zmieniłyśmy, wydoroślałyśmy, a zarazem jak bardzo jesteśmy niezmienne i drzemią w nas te same małe dziewczynki z podstawówki. pełne marzeń, nadziei, może trochę naiwności... i nawet jeśli nie do końca jest tak jak byśmy chciały, nie do końca czujemy się usatysfakcjonowane, to jesteśmy. a czasami to wystarczy, żeby czuć się choć trochę lepiej.
bo czasem wystarczy się wygadać, mieć kogoś na kogo można "zwalić" problem. można wtedy złapać więcej powietrza w płuca, żeby mieć znowu siłę dalej iść.
dlatego dziewczyny pamiętajcie, że jesteśmy. że w nas jest siła. a poza tym w kupie raźniej.
a jeśli czytacie tego bloga, to bardzo Wam dziękuję za wieczór i towarzystwo. na prawdę spędziłam fantastyczny wieczór.

to może być interesujące