weekend majowy był fatalny! pogoda dawno się tak nie udała. było zimno, mokro i potwornie nudno. pierwszego dnia jedynie zrobiliśmy sobie ognisko, był grill i zimne piwko, a w nocy mój jedyny syn idąc do domu spać - wpadł do oczka. wszyscy leżeliśmy na trawie obok niego zwijając się ze śmiechu. tylko Tymonek jest zdolny do tego, żeby wpaść do wody, wiedząc że tam jest i będąc trzeźwym. twierdził, że myślał, że to kępka trawy i jak postawił tam nogę, to... było już za późno.
reszta dni przebiegła spokojnie. karty, wyprawa do lasu, telewizja, a ja malowałam.
 |
| fragment | |
 |
| obraz "spotkanie" znajdziecie tutaj |
a ja wracam do pracy ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
napisz nam, co o tym myślisz...