poniedziałek, 31 marca 2014

sadzenie, grabienie...

świeże powietrze cudownie męczy. każdej chwili szkoda na siedzeniu w domu. dlatego nie siedzimy, tylko od rana jesteśmy w ogrodzie. i pranie suszy się na powietrzu i pościel się wietrzy. przychodzi wieczór, robi się chłodno i ogarnia nas zmęczenie. ale takie fajne. takie zmęczenie, które sprawia, że jak tylko położymy się do łóżka, same zamykają się oczy, a sen jest twardy i pełny. jedyną niezmordowaną istotką w naszym domu jest oczywiście Lusia. nie ma takiej siły, żeby poszła wcześnie spać. nie ma takich zajęć, które sprawiłyby że nagle poczułaby się zmęczona. musi być baja, musi być książeczka, a jeszcze herbatka, a jeszcze kanapeczka (chociaż już po kolacji) ale jej "mamusiu" i sarnie oczy działają na mnie zmiękczająco i cóż, znoszę to z pokorą. bo dzieci są po to, żeby je rozpieszczać i dawać dużo miłości, a w zamian za to one rozpieszczają nas i kochają. przynajmniej tak mi się wydaje.

a magnolia szaleje. i ważna informacja dla zainteresowanych. niebieskie kwiatki o których pisałam w sobotę to barwinek pospolity. Sławciu, raz jeszcze dziękuję :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

napisz nam, co o tym myślisz...

to może być interesujące