dzień rozpoczęłam pod hasłem "będzie dobrze", a sponsorem miał być uśmiech. niestety, już podczas śniadania doszło do zwarcia. później pojechałyśmy z Matyldą do sklepu. miałyśmy kupić prąd, ale zapomniałyśmy karty doładowującej, i w totalnym upale szłyśmy na nogach, bo zamknęli nam drogę i samochód musiałam zostawić w lesie. postanowili wreszcie naprawić nawierzchnię. tylko dlaczego dzisiaj? aż strach pomyśleć jak ten dzień się skończy.
a ja postanowiłam rozpocząć realizację swoich nowych planów. hodowla zwierząt. zawsze miałam słabość do zwierząt, na pewno większą niż do ludzi, dlatego postanowiłam już rok temu, że będzie to mój sposób na życie. cały czas powstrzymywały mnie obawy, strach, że nie dam rady, że znowu się w coś zapętlę. aż do teraz. pomyślałam, że teraz, albo nigdy. "kto nie ryzykuje, nie pije szampana" jak mawia Adaś, nasz dobry znajomy. więc trzymajcie kciuki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...
kto nie ryzykuje,szampana nie pije.ładnie powiedziane!mój kolega z pracy gdy został emerytem kupił kawałek ziemi,kilka kóz i wyrabia teraz wyborne sery! nie bał się rzucić wszystkiego i zostać wieśniakiem jak mówi zazdrośnicy.jakie żyjątka będzie Pani hodowała? mam nadzieję,że kawy nie porzucicie pzb
OdpowiedzUsuń