czwartek, 26 czerwca 2014

jak mały dzidziuś

kilka dni temu trunek zlany został do butelek. w całym domu pachniało skórką cytrynową i słodkim syropem. teraz musi stać minimum miesiąc, żeby się "przegryzł" i mógł być wypity. Gruby już robi polowanie na spiżarnie, ale póki co udaje mi się upilnować ;)
 a nasze maleństwo powoli się z nami oswaja. dokarmiamy go kaszką manną ze smoka i  czuję się jakbym znowu miała małe dziecko w domu :) rano kaszka, wieczorem kaszka... zaczyna już też skubać zielone. Pepa próbowała go wychowywać, zaznaczając kto jest ważniejszy, ale Koziołek Matołek się nie dał. i zapanował spokój.
a u mnie znowu depresja. obarczam winą pogodę, ale chyba samą siebie okłamuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

napisz nam, co o tym myślisz...

to może być interesujące