punkt pierwszy: mój ogród.nie wiem zupełnie kiedy, ale zarósł. potwornie. szczerze powiedziawszy jest w nim jakieś piękno i może nawet ma to swój urok, ale żeby się w nim poruszać, trzeba jednak wykosić. on zawsze będzie trochę dziki, ale i wygodny. tak więc prac ogródkowych ciąg dalszy.
punkt drugi: limoncello. z prawdziwego włoskiego przepisu, od rodowitego włocha. postanowiłam wykonać. Marcin się śmieje, że z moją wątrobą wystawiam się na próbę silnej woli, gdyż będę mogła jedynie powąchać, ale "upiję" się jego radością ;)
punkt trzeci: konfitura cytrynowa.pierwszy raz będę ją robić, dlatego za kilka dni napiszę co też z tego wyszło i podzielę się przepisem. albo się nie podzielę, tylko was zaproszę na śniadanie ;)
punkt czwarty, nie mniej ważny: kawa. w naszej palarni piec pracuje, zamówienia przybywają, dlatego zapraszamy wszystkich, którzy jeszcze nie skosztowali naszego ziarna, zamawiajcie i ratujcie się naszą kawą, zwłaszcza przy zmianie ciśnienia, czy też w czasie burzy. sprawdziłam - działa!!!