środa, 28 maja 2014

...mmm morze...

morze w butelce
z maleńkim stateczkiem

ponieważ ze względu na aurę, wczorajszy dzień spędziłam w domu , postanowiłam rozwinąć się twórczo. powstało więc kilka nowości, ale dziś z tęsknoty za morzem pokazuję dwie przywieszki. buteleczki z ukrytą tęsknotą. kamienie, wodorosty i morze...

wtorek, 27 maja 2014

Dzień Matki

cudownie jest być mamą. pomimo zmartwień, trosk, różnych ciężkich sytuacji, czasem gorzkich słów... wiesz, że już nigdy nie będziesz sama. ja jestem mamą trójki wspaniałych dzieci. każdego dnia przyglądam się im, jak rosną, czym się pasjonują, co ich cieszy a co irytuje i każdego dnia cieszę się ze swojego wyboru. wiem, że decyzja o założeniu rodziny, była najtrafniejszą decyzją w moim życiu.
I choć Dzień Matki był wczoraj, życzę dziś wszystkim Mamą tego co mam ja ;) wielkiego szczęścia!!!

środa, 21 maja 2014

cytrynowo

punkt pierwszy: mój ogród.nie wiem zupełnie kiedy, ale zarósł. potwornie. szczerze powiedziawszy jest w nim jakieś piękno i może nawet ma to swój urok, ale żeby się w nim poruszać, trzeba jednak wykosić. on zawsze będzie trochę dziki, ale i wygodny. tak więc prac ogródkowych ciąg dalszy.
punkt drugi: limoncello. z prawdziwego włoskiego przepisu, od rodowitego włocha. postanowiłam wykonać. Marcin się śmieje, że z moją wątrobą wystawiam się na próbę silnej woli, gdyż będę mogła jedynie powąchać, ale "upiję" się jego radością ;)
punkt trzeci: konfitura cytrynowa.pierwszy raz będę ją robić, dlatego za kilka dni napiszę co też z tego wyszło i podzielę się przepisem. albo się nie podzielę, tylko was zaproszę na śniadanie ;)
punkt czwarty, nie mniej ważny: kawa. w naszej palarni piec pracuje, zamówienia przybywają, dlatego zapraszamy wszystkich, którzy jeszcze nie skosztowali naszego ziarna, zamawiajcie i ratujcie się naszą kawą, zwłaszcza przy zmianie ciśnienia, czy też w czasie burzy. sprawdziłam - działa!!!

poniedziałek, 19 maja 2014

i znów mi się chce

chyba jednak jestem na baterie słoneczne. 100% pozytywnej energii. chyba nawet zacznę rano ćwiczyć, żeby zgubić trochę nadmiaru siebie.chociaż tak mi się nie chciało.
rano wybraliśmy się do Łodzi. było kilka spraw do załatwienia, więc musieliśmy. strasznie cierpię, kiedy mam się tam wybrać, ale mus - to mus.
w drodze powrotnej zasypiałam. to miasto wysysa ze mnie całą energię. wjechaliśmy na podwórko, wyszłam na słońce i nastąpiło doładowanie baterii. wskoczyłam w gumiaki i skosiłam podwórko. trawa sięgała już do kolan, aż wstyd się przyznać. nie było widać Luśki :D teraz jest pięknie choć to dopiero początek odgruzowywania.
wieczorem usiadłam do korespondencji jaką otrzymałam od różnych instytucji, będąc pewną, że mnie dobiją. a tu... same dobre wieści :D chyba nie zasnę ze szczęścia. i Marcin też dzisiaj pięknie rozpoczął tydzień, otrzymując pozytywną odpowiedz w sprawie kontraktu. radości nie ma końca.
i jak tu nie wierzyć, że można? nawet jak się jest w czarnej... dobranoc ;)

czwartek, 15 maja 2014

:p

potwornie silny wiatr przywiał mi wiele złych emocji. pies zaszył się w budzie razem z kotami, kury siedzą i ani im się śni żeby wystawić dziób na zewnątrz, rybki w oczku też jakoś głębiej wpłynęły... razem z Luśką siedzimy w łóżku i biadolimy. totalne niechciejstwo. w dodatku internet mi szwankuje.
mam nadzieję, że Wy czujecie się znacznie lepiej. tego Wam życzę.

środa, 14 maja 2014

królewskie śniadanie :)

udało nam się dzisiaj zjeść wspólne śniadanie. lubię takie majowe, wspólne śniadania prosto z ogródka. i trochę jestem z siebie dumna, że udało mi się to wszystko wyhodować ;)
życzę Wam wszystkim miłego dnia!

środa, 7 maja 2014

szydełkiem

dzisiejszy dzień zapowiadał się w ogrodzie. zrobiłam plany sadzenia, a później miałam kosić trawę, ale niestety nie dane mi było. cały dzień na mokro. przesiedziałyśmy z Lusią w domu calutki dzień. oczywiście nie nudziłyśmy się. ja sprzątałam, (jak zwykle) a Lusia "smażyła" jajka dla swojej lali - Krzysia.
dzień zakończyłyśmy kolorowymi galaretkami owocowymi, bo obie jesteśmy łasuchami :) a w tak zwanym międzyczasie powstała poduszeczka na szpilki, zrobiona na szydełku
muffinkowa poduszeczka
a do naszego sklepu zapraszam, ponieważ pojawi się również trochę nowości :)
dobranoc...

z ogrodu

w ogrodzie zaczyna być pięknie. dziś z Lusią poszłyśmy na... rzodkiewki. na śniadanie będą jak znalazł. wyglądają inspirująco i chyba je namaluję ;)
pomimo zmartwień jakich dostarcza mi życie, jestem jakaś ostatnio twórcza. a teraz życzę wszystkim dobrej nocy. jest 1.00  i chyba najwyższa pora, żebym poszła spać.

poniedziałek, 5 maja 2014

i mamy maj

weekend majowy był fatalny! pogoda dawno się tak nie udała. było zimno, mokro i potwornie nudno. pierwszego dnia jedynie zrobiliśmy sobie ognisko, był grill i zimne piwko, a w nocy mój jedyny syn idąc do domu spać - wpadł do oczka. wszyscy leżeliśmy na trawie obok niego zwijając się ze śmiechu. tylko Tymonek jest zdolny do tego, żeby wpaść do wody, wiedząc że tam jest i będąc trzeźwym. twierdził, że myślał, że to kępka trawy i jak postawił tam nogę, to... było już za późno.
reszta dni przebiegła spokojnie. karty, wyprawa do lasu, telewizja, a ja malowałam.
fragment 
obraz "spotkanie" znajdziecie tutaj
a ja wracam do pracy ;)

to może być interesujące