kilka dni temu, przed skoszeniem ogrodu postanowiłam zebrać mlecze i własnoręcznie zrobić miód. trochę o nim czytałam, o jego właściwościach, o tym jak dobry jest na wątrobę... i udało się. ugotowałam pyszny, złoty specyfik, który w smaku i wyglądzie nie różni się niczym od zwykłego miodu. jestem z siebie dumna :) postanowiłam karmić nim siebie i całą resztę rodziny.
moja spiżarnia powoli zapełnia się słoikami (a wszystkie z pod mojej ręki) jest trochę jak u babci, albo czarownicy, bo oprócz dżemów i kompotów jest w niej pełno ziół i kwiatów o których wiedziałam wcześniej, że to chwast. dziś odnoszę się do nich z większym szacunkiem. pokrzywy, stokrotki, mlecze.... już nie trafiają do kompostu, tylko na talerz :) smakują na prawdę rewelacyjnie, a do tego kosmicznie wyglądają.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...

czy chce Pani trochę pustych słoików na te cuda?pzb pozdrowienia gorące
OdpowiedzUsuń:)))) dziękuję, zaopatrzyłam się w szkło, powinno wystarczyć. ale jakby co, to będę o Panu pamiętała ;)
OdpowiedzUsuń