jeden dzień pięknego słońca pozwolił mi zmienić trochę kolor skóry, nabrałam też ochoty do życia i pracy. wiosenne porządki idą więc pełną parą. i choć weekend majowy był mokry, w kapoku jak się okazuje też można i dlatego rosną już pomidorki, sałata, pory, szczypiorek, cebula, rzodkiewki.... lubię to.
w niedzielę przygrzało trochę słońce i zrobiliśmy sobie z dziećmi majówkę w ogrodzie. był śmierdzący grill i niezawodna szarlotka Kasi z Kutna (Kucianki). niezawodna szarlotka, jak również Kasia !!! pozdrawiam Cię kochana gorąco. Kucianka, to taka sprawdzona osoba, która się martwi, myśli, pamięta, dzwoni, trzyma zawsze kciuki i mocno wierzy. mało jest takich ludzi.trzeba takie znajomosci pielęgnować.
poza tym cały czas dzieją się szalone rzeczy w mojej głowie. współczuję Grubemu. samej sobie też. ciężko jest siebie samej nie rozumieć. może kiedyś napiszę o tym książkę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
napisz nam, co o tym myślisz...