leżę w szpitalu w warszawie. jest strasznie. śmierdzi trupem, a ludzie wydają z siebie dziwne dźwięki. chcę do domu. czuję się tu jak stary i strasznie chory człowiek. a wolę myśleć o sobie, jak o młodym, silnym i gotowym do walki organizmie. lekarze nie umieją przekazywać złych informacji, a to mnie dołuje. postanowiłam więc wziąć sprawy we własne ręce i pokonać chorobę. i jak tak sobie rozmyślałam, to "odwiedziła"mnie Kucianka :) nawijałyśmy przez telefon chyba z godzinę, ale miło mi było, że do mnie "wpadła".
poza tym nudzę się tu okropnie. w domu znalazłabym sobie 1000 pilnych spraw i zajęć. czuję, że brakuje mi powietrza. a od szarego koloru robi mi się źle!!! chcę na swoją łąkę!!! na wieś!!!
 |
| moja dzisiejsza kolacja :/ |
jajko,sałata,masło i 3 kromki chleba...czysta rozpusta ! gdy byłem na swojej ostatniej operacji na kolację bywała parówka w rozmiarze bateryjki "paluszka" i łyżeczka dżemu.będzie Pani całkiem jak nowa i silna jak parowy nosorożec :) to określenie S.I Witkiewicza bardzo mi się podoba. zdrowia życzę i szybciutko do domu bo Dzieci czekają...pzb
OdpowiedzUsuńTo było jajeczko, sałateczka, masełeczko i trzy kromeczki chleba :) rozpusta dla mojego najmłodszego dziecka :))) ale siły nabiorę w domu, bo w naszych szpitalach nie ma na to szans. pozdrawiam serdecznie i również życzę zdrowia.
UsuńSkończyłem papiery Kochanie. Uwierz mi, że ta trawa na zewnątrz też jest szara jak te ściany w szpitalu kiedy Cię tu nie ma. Kocham Cię i trzymam kciuki.
OdpowiedzUsuńJestem po zabiegu. Żyję!!! I już od środy znowu mam zamiar cię męczyć ;)
OdpowiedzUsuńcieszę się jak jasna cholera!!!!!!!! żyj Dziewczyno,żyj i ciesz się każdą jego chwilą!!!!!!! pierogi czekają :) a Marcina proszę nie męczyć on taki wątły...pzb
OdpowiedzUsuńPanie Pawle, to niestety początek walki, ale nie mam zamiaru się wycofać:) przecież te pierogi czekają :))) a Marcin to ponad 100 kg żywej wagi, nie sposób go zmęczyć.
OdpowiedzUsuńDziękuję za pamięć. Z całego serca!!!