wchodzę tu dzisiaj i co? zaległości potworne. wybaczcie. święta rozleniwiają, to po pierwsze. zupełnie nie chciało mi się pisać, choć w przerwie między sprzątaniem a gotowaniem miałam dość czasu, żeby coś skrobnąć.
poza tym pogoda po świętach nie daje powodów do radości, ani do działania. znowu jakiś marazm zakłady się do nas. przygnębia mnie rzeczywistość. o ile byłoby przyjemniej w życiu, gdyby pieniądze nie były tak ważne. o ile spokojniej, gdybyśmy mogli cieszyć się wolnością i w ogóle życiem nie zważając na finanse. ale obiecuję, że jak tylko wyjdę z długów, zacznę spokojniej spać, przestanę się dolować i skupię całą swoją uwagę na dostrzeganiu tych wszystkich drobnych cudów, które dzieją się wokół mnie. może uda się już w tym roku? tego sobie życzę z całego serca :)
a Was wszystkich zapraszam od poniedziałku do zamawiania świeżutkiej kawy. pomaga w te zimne i szare dni. i poprawia humor :)
czwartek, 8 stycznia 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
napisz nam, co o tym myślisz...