środa, 21 stycznia 2015

świątecznie

dzień Babci, imieniny Agnieszki i ... kolejne urodziny Grubego. kochanie, wszystkiego o czym marzysz, niech Ci się spełni.wszystkim Babciom dużo zdrowia i uśmiechu i wszystkim Agnieszkom pięknych chwil i samych przyjemności w życiu.
to taki wyjątkowy dla nas dzień, bo wszyscy świętujemy. dzień rozpoczął się pyszną kawusią, ale jak się zakończy... już nie mogę się doczekać ;)

poniedziałek, 19 stycznia 2015

poniedziałek

nielubiany, wręcz znienawidzony przeze mnie poniedziałek.dlatego zajęłam się pracą, żeby szybciej zleciał. oszukiwanie samej siebie idzie mi ostatnio najlepiej. i tak do wiosny. później znowu się obudzę i rozkwitnę. już nie mogę się doczekać.

niedziela, 18 stycznia 2015

sennie...

ze względu na podłą pogodę niechciejstwo moje sięgnęło zenitu. tym sposobem powstały świeczniki, które już niebawem pojawią się w sklepie.
a tym czasem idę na kawę, którą serdecznie polecam. ona jedyna jest w stanie mnie chyba obudzić.

piątek, 16 stycznia 2015

słonecznie



wyszło słońce. fajnie, ale cały czas walczę ze sobą o wszystko. o to żeby wstać, żeby zejść do kuchni, żeby coś zrobić pożytecznego... ciągła walka. czasem udaje mi się wygrać, ale nawet to nie sprawia mi radości. czekam na słońce. takie prawdziwe, gorące. oszukuję się, że ono coś zmieni.

sobota, 10 stycznia 2015

cudownie rozpoczęty dzień. dostałam od męża do śniadania kawę naszego wypału oczywiście, z mleczkiem i... piankami marshmallows. pewnie prawdziwi kawosze wykręcają się teraz w paragraf, ale ja wychodzę z założenia, że należy sobie dogadzać. a taka przyjemność jak kawa z piankami to czysta rozpusta.
dalej dzień już nie był taki słodki. za oknem jesień, zimno...
tak więc oby do wiosny. a wszystkim Wam życzę ciepła i słodyczy :)

czwartek, 8 stycznia 2015

zaległości

wchodzę tu dzisiaj i co? zaległości potworne. wybaczcie. święta rozleniwiają, to po pierwsze. zupełnie nie chciało mi się pisać, choć w przerwie między sprzątaniem a gotowaniem miałam dość czasu, żeby coś skrobnąć.
poza tym pogoda po świętach nie daje powodów do radości, ani do działania. znowu jakiś marazm zakłady się do nas. przygnębia mnie rzeczywistość. o ile byłoby przyjemniej w życiu, gdyby pieniądze nie były tak ważne. o ile spokojniej, gdybyśmy mogli cieszyć się wolnością i w ogóle życiem nie zważając na finanse. ale obiecuję, że jak tylko wyjdę z długów, zacznę spokojniej spać, przestanę się dolować i skupię całą swoją uwagę na dostrzeganiu tych wszystkich drobnych cudów, które dzieją się wokół mnie. może uda się już w tym roku? tego sobie życzę z całego serca :)
a Was wszystkich zapraszam od poniedziałku do zamawiania świeżutkiej kawy. pomaga w te zimne i szare dni. i poprawia humor :)

to może być interesujące