dziś włączyłam się do sieci po raz pierwszy od świąt. włączyłam, żeby sprawdzić pocztę i ku mojemu zaskoczeniu, zostałam zasypana spamem i reklamówkami, pożyczkami, chwilówkami.... nie warto było w ogóle tego włączać.
trochę mnie dziś dopadł dół. chociaż święta minęły wspaniale. było rodzinnie, wesoło i przy stole. ciasta, mazurki, kiełbasy.... i od nowa ;) teraz szykujemy się na wielkie prywatne święto w naszym domu, jakim są trzecie urodziny Lusi. oby pogoda dopisała. a później weekend majowy :D
a w naszym domu zmiany, zmiany... wraz z wiosną ruszyliśmy do pracy i całkiem nie źle nam to idzie, chociaż nie mamy na remont kasy i nie wydaliśmy ani złotówki. ha! można? można!
zrobiłam sobie do pokoju ławę z palety i poszyłam poduszki z worków jutowych.... sprawia mi to frajdę, a w domu zaczyna być coraz "cieplej".
poza tym trwają prace w ogródku. wszystko rośnie i się zieleni, śpiewają ptaki... i jest z nami nowy lokator - kot mojej mamy. mieszkał z nią w mieście i bardzo się ze sobą męczyli. teraz jest z nami, od rana do wieczora szaleje w ogrodzie i chyba jest szczęśliwy. na imię ma Pankot.
czwartek, 24 kwietnia 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
napisz nam, co o tym myślisz...