rozpoczęłyśmy wraz z Lusią przedszkole. dzielna trzylatka wytrzymała cztery dni, a następnie dopadł ją katar i przedszkole musi czekać. pierwsze trzy dni były fantastyczne. uśmiech, radość, nowe koleżanki... czwartego dnia nadszedł kryzys. zobaczymy co wydarzy się po tym przeziębieniu.
poza tym kończymy "remont" domku dla gości chcąc jak najszybciej rozpocząć agroturystykę, na razie przez małe "a".
owieczki rosną w bok ;) jedna z nich chyba jest kotna. niebawem wiec znowu powiększy nam się rodzina. kurki niosą się obficie, (dajcie znać, jeśli jesteście zainteresowani świeżymi jajami prosto z dupki :)) Wiosenka bryka i również rośnie, a nasza Pepa pokonała ogrodzenie i znów czeka nas robota. a to świnia.
przypominam również i informuję tych którzy nie wiedzą, że jeżeli organizujecie event, spotkanie z grupą znajomych, szkolenia itp. i chcielibyście umieścić kawę jako poczęstunek, dysponujemy mobilnymi barami i chętnie przygotujemy dla Was ofertę.
walczymy. upadamy i wstajemy. i oby wystarczyło nam sił.
wtorek, 9 września 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
napisz nam, co o tym myślisz...