po pierwsze przedszkole. okazało się że Lusia odnalazła się w nim od pierwszego dnia i każdego kolejnego dnia idzie tam z jeszcze większą chęcią. wprost odwrotnie niż ja. tęsknię, martwię się i przykro mi że moja Calineczka już tak bardzo mnie nie potrzebuje.
poza tym spaliłam garnek, złapała mnie policja i zapłaciłam mandat, a nasza Papa widziana była w ogrodzie sąsiada i dzień spędziłam na budowaniu dla niej zarody. coś mi ostatnio wszystko leci z rąk. i chyba pachnie mi już wokół jesienią...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
napisz nam, co o tym myślisz...