środa, 3 września 2014

jesiennie i pracowicie

po pierwsze przedszkole.  okazało się że Lusia odnalazła się w nim od pierwszego dnia i każdego kolejnego dnia idzie tam z jeszcze większą chęcią. wprost odwrotnie niż ja. tęsknię, martwię się i przykro mi że moja Calineczka już tak bardzo mnie nie potrzebuje.
poza tym spaliłam garnek, złapała mnie policja i zapłaciłam mandat, a nasza Papa widziana była w ogrodzie sąsiada i dzień spędziłam na budowaniu dla niej zarody. coś mi ostatnio wszystko leci z rąk. i chyba pachnie mi już wokół jesienią...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

napisz nam, co o tym myślisz...

to może być interesujące