zmiana pogody sprawiła, że znów zaległam w łóżku. czuję, że coraz gorzej znoszę brak słońca, a mój organizm jest z dnia na dzień słabszy.
tak więc leżę. a obowiązków nie chce być mniej. kurki rosną jak na drożdżach :) Wiosenka już jest chyba nasza ;) piec do kawy bucha, a tu koniec lata. przydałby się jeszcze z miesiąc ciepła...
ale od czasu mojego ostatniego wpisu wydarzyło się też parę smutnych rzeczy. odszedł od nas Matołek. zasnął. był bardzo słaby i nie poradził sobie z życiem, chociaż dzielnie walczył.
poza tym skradziono mi telefon, a mnie i Grubemu minęło siedemnaście lat razem...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...
nam we wrześniu minie 21+5narzeczeństwa.juniorzy jeszcze jesteście.następny telefon będzie lepszy i ładniejszy.a Matołek już jest w "kozim niebie"do złotych godów młodziaki pzb
OdpowiedzUsuń