dziś postanowiłam ukisić ogórki. zrobiłam więc zakup w postaci małych ogóreczków, kopru i czosnku (ponieważ w naszym ogródku jeszcze nie wyrosły) i w swoim glinianym garze odziedziczonym po babci, ukisiłam ogórasy. pachnie pięknie w całym domu. już nie mogę się doczekać. a na nasze ogródkowe ogórki musimy jeszcze poczekać. są jeszcze małymi roślinkami i nie prędko dadzą owoce ;)
poza tym dzień pełen wody. spędziłam go sama z Lusią, a ciśnienie nie dawało nam spokoju. po burzy, jaka nad nami przeszła zaczęła potwornie parować ziemia. nie dało się oddychać. dlatego obie z Lusią przeleżałyśmy dzień, czytając książeczki. dopiero wieczorem zaczęło się poprawiać i lżej robić na płucach. zawędrowałam więc do ogródka i ... znalazłam pierwsze czerwone truskawki i jagody kamczackie
nasze pierwsze truskawki w tym roku. to cudowne móc iść do ogródka i zerwać wyhodowane przez siebie owoce i warzywa. to oprócz walorów smakowych daje ogromnie dużo satysfakcji. uroczy stan dla ciała i duszy :)
wtorek, 18 czerwca 2013
poniedziałek, 17 czerwca 2013
przemyślenia przy ogródkowych porządkach
wszystko wygląda co raz lepiej. gdzieś daleko widać kres naszych zmartwień, jakieś małe światełko w tunelu. brzmi to może dość infantylnie, ale nie mam potrzeby zastanawiać się nad bardziej wyszukanymi słowami, żeby określić to co obecnie czuję. pomyśleć, że jeszcze trzy lata temu nie widziałam sensu życia i chciałam, żeby wszystko przestało istnieć. było we mnie tyle złości, tyle nienawiści... nie wyzbyłam się oczywiście tych uczuć. prawdę mówiąc czasem samą siebie zaskakuję, ile tego jadu we mnie jest ;) ale nauczyłam się trzymać je gdzieś głęboko. i jestem jeszcze bardziej nieufna do ludzi, niż wcześniej.
inaczej żyję, a to zasługa Grubego. to on nauczył mnie cieszyć się z małych, zwykłych rzeczy. że rano wstało słońce, że śpiewają ptaki, że jesteśmy wszyscy razem, że nadal żyję, że brzózka przed domem puściła młode listki. uczę się od niego, że rzeczy materialne nie są ważne. dziś mam, ale jutro mogę tego nie mieć. i co z tego, skoro jesteśmy razem. i tego nikt nam nie odbierze. to jest wartość, której nie stracimy.
przyglądam się z boku swoim dawnym znajomym, przyjaciołom, ludziom, których nie znałam zbyt dobrze i cieszę się, że są mi tacy dalecy. że nic mnie z nimi nie łączy, że mam swój azyl, swój spokój, swój mały wielki świat. i on składa się z emocji, uczuć, pragnień, ciepła i bliskości. niczego nie da się w tym świecie przeliczyć, niczego sprzedać, na niczym zarobić. nadal nie mam "poduszki finansowej", o której swego czasu wiele się nasłuchałam. nie mam jej teraz, nigdy nie miałam i pewnie mieć nie będę, ale nie jest mi potrzebna. mam wielką "puchową podporę", jaką jest moja rodzina. żyję dniem dzisiejszym i z każdego dnia biorę wielkimi garściami. zachłystuję się każdym dniem i jestem szczęśliwa. prawdziwie i szczerze szczęśliwa.
wszystkim życzę dystansu. problemy są i będą zawsze, ale ważne żeby mieć je z kim dzielić. dlatego też życzę wszystkim spotkania swojej wielkiej, szczerej miłości.
inaczej żyję, a to zasługa Grubego. to on nauczył mnie cieszyć się z małych, zwykłych rzeczy. że rano wstało słońce, że śpiewają ptaki, że jesteśmy wszyscy razem, że nadal żyję, że brzózka przed domem puściła młode listki. uczę się od niego, że rzeczy materialne nie są ważne. dziś mam, ale jutro mogę tego nie mieć. i co z tego, skoro jesteśmy razem. i tego nikt nam nie odbierze. to jest wartość, której nie stracimy.
przyglądam się z boku swoim dawnym znajomym, przyjaciołom, ludziom, których nie znałam zbyt dobrze i cieszę się, że są mi tacy dalecy. że nic mnie z nimi nie łączy, że mam swój azyl, swój spokój, swój mały wielki świat. i on składa się z emocji, uczuć, pragnień, ciepła i bliskości. niczego nie da się w tym świecie przeliczyć, niczego sprzedać, na niczym zarobić. nadal nie mam "poduszki finansowej", o której swego czasu wiele się nasłuchałam. nie mam jej teraz, nigdy nie miałam i pewnie mieć nie będę, ale nie jest mi potrzebna. mam wielką "puchową podporę", jaką jest moja rodzina. żyję dniem dzisiejszym i z każdego dnia biorę wielkimi garściami. zachłystuję się każdym dniem i jestem szczęśliwa. prawdziwie i szczerze szczęśliwa.
wszystkim życzę dystansu. problemy są i będą zawsze, ale ważne żeby mieć je z kim dzielić. dlatego też życzę wszystkim spotkania swojej wielkiej, szczerej miłości.
czwartek, 6 czerwca 2013
pięcioraczki
całą noc nie spałam. czułam się jak matka pięcioraczków. czuwałam, żeby Frisbee ich nie przygniotła. poza tym, są tak śliczne, że cały czas można na nie patrzeć.
przedstawmy się. mamy dwa dni i jest nas pięcioro
cały tata. z moich obserwacji wynika, że jest najbardziej waleczny. boksuje systematycznie swoje rodzeństwo, przepycha się, jest najsilniejszy i wszędzie musi być pierwszy. cały rudy, jak jego tata.
drugi jest "przytuliński". wtula się w każdą dziurę, podkopuje pod rodzeństwo, wsuwa pod kocią mamę. chyba będzie pieszczochem. jest biały w rude łatki.
choć wygląda jak gapcio, to jest to bardzo waleczny kotek. podobnie jak pierwszy przepycha się i walczy. jest biały w rudo czarne łatki. najbardziej kolorowy ze wszystkich.
czwarty jest ciemno brązowy w rude cętki. bardzo spokojny i ustępliwy. mam wrażenie, że to "ona".
ostatnie kociątko. piąty jest cały ciemno brązowy, w białych okularach. to tym myśliciela. ;) z głową w chmurach.
pięć małych, kolorowych serdelków. na tym zdjęciu widać dokładnie jak pierwszy, rudy, najbardziej się rozpycha.
przedstawmy się. mamy dwa dni i jest nas pięcioro
![]() | |
| kociątko pierwsze |
![]() | ||
| pierwszy z profilu |
![]() | ||
| kociak drugi |
![]() | |||
| i prawie profil drugiego |
![]() | |
| kociak trzeci |
![]() |
| profil trzeciego |
![]() |
| kociak czwarty |
![]() |
| profil czwartego |
![]() |
| kociak piąty |
![]() |
| profil piątego |
![]() |
| cała piątka z mamą |
środa, 5 czerwca 2013
rodzinka ;)
na dzień dzisiejszy zostaną w domu. śpią w koszyku wiklinowym, wyściełanym miękkim i ciepłym kocem. po raz pierwszy jestem kocią mamą, więc jest to dla mnie zupełnie nowa sytuacja. natura jednak sprytnie to wymyśliła i tak na prawdę wszystko dzieje się poza mną. ja na razie obserwuję, pilnuję i doglądam.
wszystkie kocięta za kilka miesięcy będą musiały znaleźć swój nowy dom, dlatego przemyślcie sprawę i może zaopiekujecie się jednym z nich. piszcie jeśli jesteście zainteresowani.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...




















