kilka dni temu, przed skoszeniem ogrodu postanowiłam zebrać mlecze i własnoręcznie zrobić miód. trochę o nim czytałam, o jego właściwościach, o tym jak dobry jest na wątrobę... i udało się. ugotowałam pyszny, złoty specyfik, który w smaku i wyglądzie nie różni się niczym od zwykłego miodu. jestem z siebie dumna :) postanowiłam karmić nim siebie i całą resztę rodziny.
moja spiżarnia powoli zapełnia się słoikami (a wszystkie z pod mojej ręki) jest trochę jak u babci, albo czarownicy, bo oprócz dżemów i kompotów jest w niej pełno ziół i kwiatów o których wiedziałam wcześniej, że to chwast. dziś odnoszę się do nich z większym szacunkiem. pokrzywy, stokrotki, mlecze.... już nie trafiają do kompostu, tylko na talerz :) smakują na prawdę rewelacyjnie, a do tego kosmicznie wyglądają.
środa, 22 maja 2013
poniedziałek, 13 maja 2013
leżę w szpitalu w warszawie. jest strasznie. śmierdzi trupem, a ludzie wydają z siebie dziwne dźwięki. chcę do domu. czuję się tu jak stary i strasznie chory człowiek. a wolę myśleć o sobie, jak o młodym, silnym i gotowym do walki organizmie. lekarze nie umieją przekazywać złych informacji, a to mnie dołuje. postanowiłam więc wziąć sprawy we własne ręce i pokonać chorobę. i jak tak sobie rozmyślałam, to "odwiedziła"mnie Kucianka :) nawijałyśmy przez telefon chyba z godzinę, ale miło mi było, że do mnie "wpadła".
poza tym nudzę się tu okropnie. w domu znalazłabym sobie 1000 pilnych spraw i zajęć. czuję, że brakuje mi powietrza. a od szarego koloru robi mi się źle!!! chcę na swoją łąkę!!! na wieś!!!
poza tym nudzę się tu okropnie. w domu znalazłabym sobie 1000 pilnych spraw i zajęć. czuję, że brakuje mi powietrza. a od szarego koloru robi mi się źle!!! chcę na swoją łąkę!!! na wieś!!!
![]() |
| moja dzisiejsza kolacja :/ |
wtorek, 7 maja 2013
:)
jeden dzień pięknego słońca pozwolił mi zmienić trochę kolor skóry, nabrałam też ochoty do życia i pracy. wiosenne porządki idą więc pełną parą. i choć weekend majowy był mokry, w kapoku jak się okazuje też można i dlatego rosną już pomidorki, sałata, pory, szczypiorek, cebula, rzodkiewki.... lubię to.
w niedzielę przygrzało trochę słońce i zrobiliśmy sobie z dziećmi majówkę w ogrodzie. był śmierdzący grill i niezawodna szarlotka Kasi z Kutna (Kucianki). niezawodna szarlotka, jak również Kasia !!! pozdrawiam Cię kochana gorąco. Kucianka, to taka sprawdzona osoba, która się martwi, myśli, pamięta, dzwoni, trzyma zawsze kciuki i mocno wierzy. mało jest takich ludzi.trzeba takie znajomosci pielęgnować.
poza tym cały czas dzieją się szalone rzeczy w mojej głowie. współczuję Grubemu. samej sobie też. ciężko jest siebie samej nie rozumieć. może kiedyś napiszę o tym książkę...
w niedzielę przygrzało trochę słońce i zrobiliśmy sobie z dziećmi majówkę w ogrodzie. był śmierdzący grill i niezawodna szarlotka Kasi z Kutna (Kucianki). niezawodna szarlotka, jak również Kasia !!! pozdrawiam Cię kochana gorąco. Kucianka, to taka sprawdzona osoba, która się martwi, myśli, pamięta, dzwoni, trzyma zawsze kciuki i mocno wierzy. mało jest takich ludzi.trzeba takie znajomosci pielęgnować.
poza tym cały czas dzieją się szalone rzeczy w mojej głowie. współczuję Grubemu. samej sobie też. ciężko jest siebie samej nie rozumieć. może kiedyś napiszę o tym książkę...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...

