piątek, 4 stycznia 2013
witaj Nowy Roczku
co prawda z gilem do pasa i grypą, ale cieszę się bardzo, że to Nowy Rok. zawsze jest nadzieja, że będzie lepszy od poprzedniego, poza tym wielu z nas robi sobie postanowienia związane ze swoim zdrowiem, rodziną, pracą, pieniędzmi, nałogami... mamy wtedy wrażenie (chociaż tyle), że zaczynamy jakby na nowej, czystej kartce. rodzi się w nas nadzieja, że teraz będzie lepiej, może łatwiej, że tym razem się uda... bo nadzieja umiera ostatnia. i warto w to wierzyć, nawet jeśli to wydaje się śmieszne, albo naiwne. bo w coś wierzyć trzeba, a w to, że nareszcie będzie lepiej - wierzyć wygodnie. dlatego, choć z gilem do pasa, wchodzę w ten Nowy Rok z optymizmem, radością, wielką wiarą i świeżo wypaloną kawą. i wszystkim tego życzę ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
napisz nam, co o tym myślisz...