niedziela, 27 stycznia 2013

łatanie dziury budżetowej

73 km/h na terenie z ograniczeniem do 60 km/h. konsekwencje - mandat w wysokości 100 zł i 4 punkty karne.
ale od początku. jechałam dziś przed południem do Łodzi. pogoda jak wiadomo nie zachęcała mnie do tej wyprawy. zimno, szaro, mokro. poza tym niedziela, dzień odpoczynku, który prawdę mówiąc wolałabym spędzić w ciepłym domku z dziećmi. ale obowiązki. mus, to mus.
przez całą drogę gadałam. (już wiem, po kim Tymonek odziedziczył to gadulstwo). oczywiście o niczym konkretnym. zagłuszałam tak na prawdę radio. trzymałam się mniej więcej prędkości 60 km/h, nawet wyprzedzali mnie inni kierowcy. i nagle bach. przed moimi oczami ukazała się postać policjanta machającego do mnie uroczo lizakiem. humor popsuty już na cały dzień. w dodatku okazało się, że to kobieta. jestem spalona. niczego nie załatwię. w dodatku potraktuje mnie z góry, żeby się dowartościować, a mnie pogrążyć. podeszłam do uchylonego okna policyjnego samochodu z dokumentami, będąc przekonaną, że to rutynowa kontrola, może źle odśnieżony samochód... i tu moje zaskoczenie. okazało się, że "gnałam" z prędkością 73 km/h. 100 zł i 4 punkty karne. dołożyłam się więc dzisiaj do łatania dziury budżetowej. postawa obywatelska godna naśladowania ;) a pani policjantka  okazała się bardzo miłą osobą. zasugerowała na koniec, iż wszystkiemu na pewno winny jest mężczyzna (czyli mój mąż) i po tych słowach wsparcia, doszłam do wniosku, że jestem usprawiedliwiona.
pozdrawiam serdecznie komendę powiatową policji w Pabianicach! 
  a co było przyczyną takiego biegu wydarzeń? nie wypita poranna kawa. z winy Grubego :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

napisz nam, co o tym myślisz...

to może być interesujące