dziś rano doszło do małej katastrofy. pękła nam rura. nie mamy wody. Marcin dzielnie walczy z przeciwnościami losu, a cała reszta trzyma za niego kciuki. przydałby się obiad i w planach było pieczenie ciasteczek... zobaczymy co z tego wyjdzie. oby się udało, bo perspektywa życia bez wody nie napawa mnie radością.
a w naszym sklepie pojawiło się zielone ziarno. cały świat trąbi o tym, jakież to fenomenalne działanie ma napar z zielonego, niewypalonego ziarna, więc postanowiliśmy zająć się tym również. napar ten nie ma zbyt wielu walorów smakowych, jednak działa oczyszczająco na organizm, pomaga redukować tkankę tłuszczową oraz spowalnia proces starzenia się skóry. czemu by więc nie spróbować?
poza tym Lena połknęła pionek z ulubionej gry Tymona i była mała rodzinna awantura, a biedna Lena zastanawiała się jak to możliwe, że rodzice twierdzą iż odzyskają pionek ;)
wodę odzyskaliśmy, ale to nie koniec naszych perypetii. odpadł nam tłumik w samochodzie, a ja mam grypę. Jak dobrze, że ten rok się już kończy !
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
napisz nam, co o tym myślisz...