jeśli nie wymyślę nowego komputera i przyjdzie mi pracować dalej na tym starym gracie, to chyba przestanę pisać bloga. to jest potwornie męczące. co chwilę się rozłącza, nie działają ważne opcje, wszystko trwa potwornie długo i w rezultacie odechciewa się wszystkiego. coś co mogłabym zrobić w kilka minut, przeciąga się w nieskończoność.
i tak rozpoczęłam kolejny tydzień mojego marnego życia. marnego, ale pokochałam je całym sercem, trochę przyzwyczajając się też do niego.
dziś leżę, więc postanowiłam coś skrobnąć. dziewczyny siedzą razem w pokoju, coś tam babskiego robią ;) a Marcin z Tymonem grają w karty. na zewnątrz pada. wszystkim taka pogoda pokrzyżowała plany. może później się poprawi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
napisz nam, co o tym myślisz...