jakoś smutno się ostatnio zrobiło na blogu. przepraszam wszystkich, ale nie wykrzesę z siebie nic pozytywnego. i choć wczoraj dostałam od pewnej starszej pani kilka ciepłych słów, za które raz jeszcze dziękuję, moja poprawa samopoczucia trwała dosłownie chwilę.
mogłaby nie kończyć się noc. jedynie noc daje mi poczucie bezpieczeństwa. leżę. zatapiam się w tej pościeli i nie chce mi się żyć.
nie przypuszczałam, że pogoń za marzeniami i chęć ich realizacji może nieść za sobą takie konsekwencje. kilku fałszywych ludzi, niewłaściwe miejsce i wszystko straciło sens.
moim największym marzeniem teraz jest to, żeby wstało słońce w moim życiu. i tego sobie życzę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...
każdy ma w życiu swoje "5 minut" a Pani 15 jeszcze nadejdzie.pzb
OdpowiedzUsuń