nadeszła wreszcie długo wyczekiwana wiosna. faceci zaczynają swój taniec godowy, kobitki wystawiają oponki ;) hormony buzują... cudowny czas. słońce, pachnące powietrze i chce się żyć. mnie też. a już zaczynałam się obawiać, że nie doczekam tego stanu.
w ogrodzie też ruszyło życie. martwiłam się tą długą zimą. truskawki, borówki, jagody, poziomki, agrest, porzeczki.... wszystko przetrwało i powoli wystawia młode zielone listki. widok jak z bajki. ćwierkają ptaki i wszystko wokół się zieleni. utrwalam takie obrazki w swojej głowie. jak ogarnę się z porządkami, mam zamiar utrwalać je na płótnie.
już posadziłam paprykę i pomidory, sałatę i cukinię. już zaczęły się porządki na podwórku, w ogrodzie. uwielbiam. nie wiem dlaczego, ale tak już mam, że stagnacja mnie wykańcza.
teraz planuję, ustawiam, remontuję... i czuję się jakbym się na nowo urodziła. jakby w moim organizmie znowu pojawiło się życie. nic mnie już nie martwi, nie spędza mi snu z powiek. wraz z nadejściem wiosny, postanowiłam zamknąć wreszcie wszystkie złe sprawy. wykasować z pamięci wszystkich negatywnych ludzi, puścić w zapomnienie wszystkie te lata, które okazały się naładowane fałszywymi decyzjami i fałszywymi ludźmi. wiosna to cudowny powód, żeby spojrzeć na swoje życie i świat z innej perspektywy. to po prostu cudowny czas.
niedziela, 21 kwietnia 2013
wtorek, 2 kwietnia 2013
prima aprilis
Matka Natura ma kiepskie poczucie humoru. mnie przynajmniej nie bardzo ono pasuje. drugi dzień kwietnia, a za oknem sroga zima. biało. zimno. wiosny ani widu, ani słychu. i nic nie można zorganizować w ogrodzie i spacery są smutniejsze i nic tak nie smakuje, jak wiosną... sen zimowy jest teraz najprzyjemniejszy. tylko chyba już nie pora na spanie. przyroda powinna budzić się do życia. my wszyscy potrzebujemy słońca, ciepła, energii.
czekamy. z wielką nadzieją, że nadejdzie szybko.
a jutro czeka mnie Warszawa. bardzo nie chcę tam jechać. wolałabym leżeć w ciepłym łóżku i spać. jeśli dłużej ten stan pogodowy potrwa, to chyba uschnę.
a wszystkim życzę ciepła i dużo wiary w to, że już niedługo nadejdzie wiosna.
czekamy. z wielką nadzieją, że nadejdzie szybko.
a jutro czeka mnie Warszawa. bardzo nie chcę tam jechać. wolałabym leżeć w ciepłym łóżku i spać. jeśli dłużej ten stan pogodowy potrwa, to chyba uschnę.
a wszystkim życzę ciepła i dużo wiary w to, że już niedługo nadejdzie wiosna.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
to może być interesujące
-
spotkało mnie ostatnio rozczarowanie. bo czy to normalne, że lekarz odmawia leczenia? w dodatku nie wprost. i to jest najbardziej wkurzające...
-
zwalić by można się z nóg co rusz, co krok. co noc, to szloch i rozpacz. ale czy warto? może nie warto? chyb...
-
śniadanie dziś było królewskie. gofry z truskawkami z ogródka, miętą i własnej produkcji jogurt. pychota!!! zrobiłam wszystkim domownikom wi...
