poniedziałek, 13 kwietnia 2015

nerwowo

od kilku dni czekamy na wyźrebienie naszej Wiosenki. chodzi już bardzo ciężko, często się kładzie, jest bardziej nerwowa. a ja odchodzę od zmysłów. denerwuję się jakbym conajmniej sama była w ciąży. wstaję w nocy, nasłuchuję... przyznam szczerze, jestem już trochę zmęczona. ale ekscytacja jest ogromna. to nasz pierwszy koński poród i mam nadzieję że skończy się szczęśliwie. trzymajcie kciuki.

to może być interesujące